Pożar na ul. Metalowców. Kilka osób trafiło do szpitala

Na sygnale
Typography
  • Smaller Small Medium Big Bigger
  • Default Helvetica Segoe Georgia Times

Po południu w bloku na ulicy Metalowców w Kraśniku miał miejsce dziś duży pożar. Starszy mężczyzna, który był jedynym lokatorem mieszkania, które się zapaliło trafił z poparzoną twarzą do szpitala. Sytuacja jest na tyle poważna, że część mieszkańców z tego bloku dzisiejszą noc i najbliższe dni spędzi poza swoimi domami.

Strażacy dostali wezwanie ok 16.20. Gdy przybyli na miejsce pożar był bardzo mocno rozwinięty. Paliło się na drugim piętrze, bloku przy ul. Metalowców, gdzie zaczął się pożar, który przeniósł się też na wyższą kondygnację. Oprócz ognia, który widać było z zewnątrz, było też spore zadymienie, którego skutkiem cztery osoby z podtruciem znalazły się w szpitalu.

Ok. 70-letni mężczyzna, który był jedynym lokatorem palącego się mieszkania z poparzeniami twarzy trafił do szpitala. Niestety pożaru nie przeżył też jeden pies, drugi trafił pod opiekę Straży Miejskiej.

Akcja gaśnicza zakończyła się ok. godz. 19.00. Mieszkanie w którym zaczął się pożar w większości spłonęło. Nadpaliła się też część elewacji i mieszkanie leżące tuż nad nim.

Nie wiadomo jaki jest stan górnej części budynku, dlatego zdecydowano o ewakuacji mieszkańców z dwóch najwyższych kondygnacji. Noc i najbliższe dni spędzą oni poza swoimi domami. Pomoc dla potrzebujących zadeklarował burmistrz i przedstawiciele MOPS.

Zgodnie z wytycznymi Inspekcji Budowlanej Spółdzielnia Mieszkaniowa "Metalowiec", która jest administratorem budynku, będzie musiała wykonać ekspertyzę, która odpowie na pytanie w jakim stanie jest ta część budynku, która ucierpiała w wyniku pożaru i czy nadaje się do zamieszkania.

Nie wiadomo co było przyczyną pożaru.

- Pożar był tak rozległy, że nie jesteśmy w stanie powiedzieć, od czego się zaczął. Ustalaniem przyczyn zajmie się teraz policja - powiedział nam rzecznik kraśnickiej Państwowej Straży Pożarnej mł. bryg. Piotr Michałek.

- Na miejscu pracuje grupa-dochodzeniowa śledcza. Ustalamy co było przyczyną pożaru. Na razie nie mogę nic więcej powiedzieć - dowiedzieliśmy się od Pawła Cieliczko z kraśnickiej policji.

Jak powiedzieli nam mieszkańcy tego bloku, mieszkający w feralnym mieszkaniu mężczyzna był dość uciążliwym sąsiadem, który znany był m.in. ze "zbieractwa". Czy miało to wpływ na powstanie pożaru  ustalą policjanci. Jak wyglądało otoczenie bloku po zakończeniu akcji gaśniczej można zobaczyć na naszych zdjęciach.