• Żabka
  • Leasing team

Wzloty i upadki, ale z pozytywnym zakończeniem, czyli IFD Rally Team w 2016 roku. Wideo

Pozostałe dyscypliny
Czcionka

W minionym roku informacje związane z rajdami samochodowymi zagościły na naszym portalu w większym zakresie. Stało się tak przede wszystkim ze względu na IFD Rally Team, czyli załogę Aleksander Bogusławski & Tomasz Rusinek, którą objęliśmy patronatem. Jakie były te minione 12 miesięcy w ich wykonaniu? Zapraszamy do lektury małego podsumowania.

- Międzysezonowe przygotowania zakończyliśmy tak naprawdę rzutem na taśmę, na dzień przed pierwszym rajdem. Pojechaliśmy jeszcze nieoklejonym i nieprzetestowanym autem do Krosna na pierwszą rundę Mistrzostw Okręgu Rzeszowskiego. O dziwo rajd ten, mimo fatalnych warunków pogodowych, wygraliśmy w naszej klasie i zostaliśmy pierwszymi liderami cyklu - wspomina Aleksander Bogusławski.

 

 

Do następnego startu nasi rajdowcy mieliśmy miesiąc czasu. Udało się go wykorzystać na dopięcie pewnych kwestii i ustalenia z partnerami. Dzięki temu już dużo spokojniejsi mogli wybrać się do Mielca na drugą rundę mistrzostwa. Mimo, że rajd rozgrywany był w maju, to na miejscu znów panowały fatalne warunki - od rana padał bardzo mocny deszcz. Na dodatek Aleksander i Tomasz podeszli do tego startu chyba za bardzo na luzie i już na trzecim odcinku opuścili drogę wpadając niegroźnie do rowu. Niestety samochód udało się wyciągnąć z niego dopiero po kilkunastu minutach, więc oznaczało to dla nich koniec rajdu. Mimo tego udało im się utrzymać na fotelu lidera klasy.

Następnym startem miała być trzecia runda MOR w Stalowej Woli. Z racji przynależności klubowej tamtejszy Rajd Lasowiak był drugą "domowa" imprezą naszych rajdowców.

- Na tydzień przed planowanym startem wzięliśmy jeszcze udział w treningowym dla nas nocnym rallysprincie rozgrywanym na terenie Targów Lublin. Chodziło nam głównie o rozruszanie kości i nie zrobienie przy tym żadnej szkody naszemu Seicento, więc po mocno asekuracyjnej jeździe wpadło trzecie miejsce w klasie - wyjaśnia Aleksander. - W Stalowej Woli, 19 czerwca, była piękna pogoda. Około 30 stopni i pełne słońce, więc warunki o 180 stopni odmienne od tych w poprzednich rundach. Jechało się bardzo dobrze, notowaliśmy świetne czasy, jednak dwie 5-sekundowe kary za przekroczenie mety stop spowodowały, że skończyliśmy rajd na drugiej pozycji w klasie - mówi o stalowowolskim ściganiu się kierowca IFD Rally Team.

 

 

W lipcu nasza załoga postanowiła spróbować czegoś nowego i zgłosiła się na Super KJS - Rajd Doliny Krzemionki z bazą w Tomaszowie Mazowieckim. Była to dla nich debiut w imprezie tej rangi.

- Mimo wielu nowych dla nas rzeczy, a co za tym idzie - kilku zabawnych sytuacji, rajd ten układał się dla nas całkiem nieźle. Co prawda podczas piątkowego prologu najpierw cofaliśmy, a potem jechaliśmy w ciemnościach bez dodatkowego oświetlenia, ale drugiego dnia na prawdziwych, drogowych odcinkach (gdzie prędkości dochodziły nawet do 170-180 km/h) jechało nam się znakomicie. Wygrywaliśmy oes za oesem i ostatecznie zwyciężyliśmy rywalizację w swojej klasie o niemal minutę. Dało nam to naprawdę dużo pewności siebie i masę satysfakcji - przekonuje Bogusławski.

Dobre nastroje załodze IFD Rally Team dopisywały również podczas pierwszej w 2016 roku imprezy w Kraśniku - Kraśnicki Rallysprincie Plus. Z racji przepisów Aleksander pojechał w niej sam, ale nie przeszkodziło to w wygraniu wszystkich prób w swojej klasie i nawiązywaniu równorzędnej walki z dwukrotnie mocniejszymi autami. Ostatecznie zaliczył zwycięstwo w klasie i zajął czwarte miejsce w klasyfikacji generalnej tracąc jedynie 2 sekundy do podium.

 

 

- Na koniec sierpnia zaplanowaliśmy kolejny rajd rangi Super KJS - Rajd Grodzki ze startem w Bieczu i bazą w Jaśle. Po wygranym Rajdzie Doliny Krzemionki chcieliśmy pójść za ciosem i także stąd przywieźć dobry wynik. Niestety podczas tej imprezy skończyła się nasza dobra passa. Nie dość, że notowaliśmy raczej mocno przeciętne czasy, to jeszcze wypadliśmy w bardzo głupi sposób z drogi. Po prostu - zły dzień. Straty nie były może ogromne, ale auto trochę tę przygodę odczuło, bo uderzyliśmy w wyrastający z ziemi pieniek - wspomina młody kierowca.

Od pierwszej powakacyjnej rundy Mistrzostw Okręgu Rzeszowskiego dzieliły ich tylko dwa tygodnie, więc musieli naprawdę bardzo pospieszyć się z naprawą samochodu. "Wyklepana" maska, zmieniony na szybko zderzak oraz kilka mniejszych części - w jakiś sposób udało im się wyrobić przed 11 września na kolejny, rozegrany w Mielcu, KJS.

- Niesamowity jak na wrzesień skwar, 30-35 stopni, w aucie pewnie momentami drugie tyle, ale trzeba jechać. Wszystko szło zaskakująco gładko - czysta jazda i konkurencyjne czasy. Niestety znów dała o sobie znać "mielecka klątwa" i po raz trzeci nie ukończyliśmy rozgrywanego tam rajdu. Tym razem przyczyną był wyciek oleju (prawdopodobnie efekt przygody sprzed dwóch tygodni) i organizator nie pozwolił jechać dalej - mówi Aleksander.

Drugi nieukończony rajd w najważniejszym dla nich w minionym roku cyklu przypłacili utratą nie tylko pozycji lidera mistrzostw, ale też miejsca na podium. Pojawił się znak zapytania czy nie lepiej wcześniej zakończyć sezonu i sprzedać auto, ale ostatecznie 12 października stanęli na starcie kolejnej domowej imprezy - Rajdu Kraśnickiego. Mimo kilku przygód już na pierwszym odcinku Bogusławski i Rusinek wygrali podczas niej rywalizację w swojej klasie i zajęli świetne 5. miejsce w "generalce".

 

 

Tydzień później miał odbyć się Rajd Podkarpacki, jednak z powodów niezależnych od organizatora został on przeniesiony na grudzień. Naszych rajdowców czekał więc przymusowy miesiąc przerwy i oczekiwanie na przedostatnią rundę MOR - Jasielski Rajd Niepodległości.

- Wspominamy go jako świetnie zorganizowaną imprezę. Jechało nam się bardzo dobrze jednak popełniliśmy, właściwie to w 99% moja wina, szkolny błąd na drugim odcinku specjalnym. Zacząłem hamować na zapowiedzi mety lotnej zamiast po mecie. W ten sposób uciekło około 5-6 sekund. To kosztowało nas utratę miejsca na podium. Zajęliśmy tylko piąte miejsce w klasie - wyjaśnia Bogusławski.

Przed ostatnią rundą sezonu, zaległym Rajdem Podkarpackim w Krośnie, było więc jasne, że nasi rajdowcy, by wrócić na podium w swojej klasie, muszą ukończyć ją przed załogą Soccer Rally Team, która wyprzedzała ich o 1 punkt w klasyfikacji generalnej sezonu.

- Tydzień przed najważniejszym startem znów trafiła nam się okazja do treningu. Kraśnicki Rajd Mikołajkowy postanowiliśmy pojechać jako "zerówka", a więc załoga otwierająca trasę przed normalną rywalizacją. Dzięki temu jechaliśmy bez pomiaru czasu i poza klasyfikacją. Była to celowa decyzja, aby gdzieś nie przeszarżować i w głupi sposób nie stracić szans na start w Krośnie. Jechało się bardzo przyjemnie, na luzie i bez stresu. Dodatkowym urozmaiceniem były zimowe, śnieżne warunki. Na Rajd Podkarpacki cel był jeden - atak od samego początku. Jak postanowiliśmy, tak i zrobiliśmy. Mimo, że był to ostatni rajd w Seicento, to pojechaliśmy go dokładnie tak jak należy - szybko i bezbłędnie. Na niektórych odcinkach odskakiwaliśmy rywalom na nawet 9-10 sekund - informuje kierowca IFD Rally Team.

 

 

Dało to efekt w postaci pierwszego miejsca w klasie FIAT z 21-sekundową przewagą nad Dunaj Team i pół minuty przed dwukrotnymi już Mistrzami Okręgu Rzeszowskiego - NSRally Motorsport. Główni rywale naszej załogi, czyli Soccer Rally Team (Adam Florkiewicz/Darek Panek), tym razem zawody ukończyli na dalszej pozycji.

- Dzięki takiemu rozwojowi sytuacji przynajmniej częściowo "uratowaliśmy" sezon 2016 zdobywając tytuł II Vice-Mistrzów Okręgu Rzeszowskiego w klasie FIAT. Przedsezonowe aspiracje były nieco większe. Gdyby nie pech i proste błędy tytuł mistrzowski był jak najbardziej w zasięgu. Tak czy inaczej bardzo cieszymy się z osiągniętego wyniku i całego sezonu, bo rajdy to nie tylko puchary i tytuły, ale przede wszystkim ludzie i atmosfera - przekonuje Aleksander Bogusławski.

Niecały tydzień po Rajdzie Podkarpackim Seicento, które jeździło w barwach IFD Rally Team, znalazło nowego właściciela. Nasza załoga nabyła natomiast nową rajdówkę.

- Kilku znajomych miało już okazję ją zobaczyć. Oficjalnie zaprezentujemy ją na naszej stronie dopiero po oklejeniu w nowe barwy i logotypy naszych partnerów. A skoro o partnerach mowa, to nie możemy pominąć w podsumowaniu tych, bez których nasze starty nie byłyby w ogóle możliwe. Chcielibyśmy bardzo serdecznie podziękować firmom: RJ Auto, Pro-Lak, Rusinek Auto Serwis, PGM Odszkodowania Piotr Gurba, portalowi Kraśnik24 oraz wszystkim, którzy w jakikolwiek sposób pomagali nam w minionych sezonach. Jesteśmy bardzo zadowoleni z dotychczasowej współpracy, mamy nadzieję, że z wzajemnością. Jest nam także bardzo miło poinformować, że do grona naszych partnerów na sezon 2017 dołączyła Wypożyczalnia Sprzętu Budowlanego - WSB Wojciech Gieral. Wojtek obdarzył nas dużym zaufaniem i postaramy się zrobić wszystko co w naszej mocy, aby go nie zawieść - zapewnia Aleksander Bogusławski.

W nadchodzącym sezonie IFD Rally Team planuje starty w: pełnym cyklu Mistrzostw Podkarpacia w Super KJS, Mistrzostwach Okręgu Rzeszowskiego w KJS, wszystkich imprezach organizowanych w Kraśniku i okolicach oraz w wybranych rundach innych cykli rajdowych w naszym kraju. A relacje z ich występów znajdziecie oczywiście na naszym portalu.

 

foto Michał Lenart, wideo MotoRecordsPL DRIVERS i olek94