Grzegorz Mazurek (UKP Fala Kraśnik): Każdy dostaje rykoszetem, ale najbardziej pływacy

Pływanie
Typography
  • Smaller Small Medium Big Bigger
  • Default Helvetica Segoe Georgia Times

Dzisiaj wchodzi w życie kolejny etap łagodzenia zakazów, które wprowadzone zostały w związku z pandemią koronawirusa. Dotyczy to między innymi udostępniania obiektów sportowych. Nie ma jednak na razie mowy o ponownym otwarciu pływalni. O sytuacji pływaków w dobie koronawirusa rozmawiamy z Grzegorzem Mazurkiem, prezesem Lubelskiego Związku Pływackiego i trenerem UKP „Fala” Kraśnik.

Pływacy są chyba tymi wśród sportowców, w których ograniczenia związane z epidemią uderzają najbardziej?

Wygląda to fatalnie. Sporty tak zwane boiskowe i halowe powolutku wracają do jakichś normalnych zajęć, a w naszym przypadku nie ma nawet wody w kraśnickim basenie. My na razie nie mamy gdzie wracać. Tak jest nie tylko w Kraśniku, ale w całym województwie i w Polsce. Pani minister zdecydowała o otwarciu COS-ów (Centralne Ośrodki Sportu) i my jako Polski Związek Pływacki stworzyliśmy listę najlepszych zawodników, którzy mogliby w ich ramach wznowić treningi, ale ja mam w tym temacie bardzo mieszane uczucia. W takim razie co z pozostałymi? Dlaczego mamy dzielić naszych sportowców na lepszych i gorszych i z jakiego powodu? Jak mówi przysłowie „lepszy rydz niż nic”, ale słaba jest ta sytuacja. Mnie mocno martwi brak perspektywy kiedy może wrócić względna normalność. Jeżeli chodzi o Kraśnik to woda do krytego basenu już na pewno nie będzie napuszczona przynajmniej do września. Czy i kiedy będzie można uruchomić basen odkryty? Nikt tak naprawdę nie wie. Boję się, że zgody na korzystanie z takich obiektów tego lata nie będzie, bo to byłoby wielkie skupisko ludzi.

Czy w tej sytuacji w ogóle jest możliwy trening kraśnickich pływaków?

Od samego początku, od zamknięcia pływalni, regularnie kontaktowałem się ze swoimi zawodnikami, ale nie chciałem ich naciskać za mocno w związku z tym, że to wszystko są uczniowie. Oni naprawdę są zawaleni materiałem szkolnym i jak ich jeszcze zacznę naciskać, to nic z tego nie będzie. To są bardzo młodzi, delikatni zawodnicy, nie można ich zrazić. Oczywiście rozmawialiśmy, namawiałem ich do pewnych rzeczy, pokazywaliśmy sobie pewne filmiki z sieci, staraliśmy się wykonać pewne ćwiczenia, ale bardziej było to to na zasadzie zabawy i humoru niż normalnego treningu. Teraz wygląda to już trochę inaczej.

Grzegorz Mazurek, prezesem Lubelskiego Związku Pływackiego i trener UKP „Fala” Kraśnik

Co się zmieniło?

Od dwóch tygodni trenujemy na sucho w 4 grupach po 6 osób. Od dzisiaj zaczynamy pracować w większych grupach - do 14 osób. Będą 3 takie grupy. Walczymy, staramy się coś robić żeby nie zwariować, ale w dalszym ciągu nie wiemy kiedy wejdziemy do wody. Ćwiczymy na terenie wokół naszego basenu odkrytego i na takie ćwiczenia mamy naprawdę super warunki od MOSiR-u.

Czy w ogóle da się utrzymać formę pływaka bez kontaktu z wodą?

Myślę, że w takich przypadkach bardziej chodzi o utrzymaniu normalności głowy, uspokojenie sumienia. Jak już wspomniałem zajmujemy się jakimiś technicznymi rzeczami, utrzymaniem kondycji, ale to tylko chyba żeby się oderwać od złych wiadomości, że niestety długo jeszcze chyba nic z tego nie będzie.

Nie ma żadnej alternatywy dla zamkniętego basenu?

Poczyniliśmy jakieś delikatne kroki, by ją zapewnić, bo my jako klub pływamy też na wodach otwartych. Większość naszych zawodników jest do tego przyzwyczajona, ale też nie mamy jasności co z tym naszym zalewem czy innymi akwenami? Czy do celów treningowych będzie można z nich korzystać? Poza tym to też byłoby to dla nas duże obciążenie, bo przecież najważniejsze są kwestie bezpieczeństwa. Nie wiem czy bylibyśmy w stanie to ogarnąć. W każdym razie zaopatrzyliśmy się już w pianki do pływania, takie dla triatlonistów, które pozwalają na pływanie w taką pogodę. Chcemy być przygotowani gdyby możliwość trenowania w takich warunkach się pojawiła.

Nie trenujecie w wodzie już dwa miesiące i nie wiadomo kiedy zaczniecie. Łatwo będzie wrócić?

Utrata czucia wody po takim długim okresie przerwy jest olbrzymia. W zasadzie trzeba zaczynać wszystko od początku. Nigdy nie mieliśmy aż takich długich przerw. Nawet w wakacje zawodnicy mają tylko 2-3 tygodnie przerwy w treningach, nie dłużej. Natomiast już teraz ta przerwa jest dłuższa i nie wiadomo kiedy się skończy. Są różne sposoby, pomysły na trening pływacki, ale jest to zależne od możliwości i pojemności portfela.


Zobacz też:
Obiekty dla sportowców zamknięte, ale praca na MOSiR wre


No właśnie. Rodzice jednej z pływaczek „Fali” zdecydowali się na budowę niedużego basenu przed domem.

O tym właśnie mówię. Super, że mają takie możliwości i inwestują w swoje dziecko. Takie metody treningowe stosują najlepsi zawodnicy na świecie. Stawiają baseny ogrodowe, ale o odpowiedniej wielkości i głębokości, i pływają na specjalne gumie – lince. U nas takie właśnie treningi rozpoczęła Amelia. To jednak cały czas działanie zastępcze, choć w pewien sposób pomaga złapać czucie wody. Lepsze to niż nic. Dotyczy to niestety tylko jednej osoby z naszego klubu.

I niestety, jak już pan wspominał, perspektywy na najbliższe tygodnie, a nawet miesiące najlepsze nie są?

Ja całą tą sytuacja jestem załamany. Tym bardziej, że całe swoje życie pracowałem od rana do wieczora, i sporą część dnia spędzałem właśnie na pływalni. Widok pływalni bez wody jest dla mnie zabójczy. Staram się nie patrzeć na to. Martwi mnie przede wszystkim to, że cała praca wykonana przez kilka ostatnich lat przez tę przerwę już poszła na marne. Wiele rzeczy trzeba będzie zaczynać od początku nie mówiąc już o tym, że nie uczymy dzieci pływać. A jak nie uczymy pływać, to nie będzie kogo szkolić w klubach. Niestety nikt tak naprawdę też nie wie co będzie dalej. Gdyby była chociaż wskazana jakaś data kiedy będzie można rozpocząć treningi, to można byłoby wtedy siąść, coś zaplanować, a tak... Gdy planowany był remont pływalni to ciężko było mi znieść myśl, że przez 2 lata będzie ona zamknięta, ale nie wiem czy to nie było lepsze, bo była nakreślona jakaś perspektywa. W tej chwili nie wiadomo kiedy i co będzie można robić. Dyskutujemy też na przykład na forum Polskiego Związku Pływackiego o tym, że w aktualnej sytuacji rywalizacja międzynarodowa traci sens. Są kraje jak Szwecja, które funkcjonują w miarę normalnie, ale w większości nikt nie trenuje. Jak w takiej sytuacji organizować Mistrzostwa Europy czy Świata? Igrzyska olimpijskie zostały przesunięte o rok, ale moim zdaniem one też stoją pod znakiem zapytania. Patrząc na to co się dzieje, to rok czasu to nie jest aż tak dużo. Wszystko stoi na głowie. Rozgrywki piłkarskie na najwyższych szczeblach będą starować na siłę, bo tam są pieniądze. Ale jaki sens ma sport bez publiczności?