Łukasz Świąder, prezes FKS Stal Kraśnik: To misja z rodzaju tych bardzo trudnych, ale lubię wyzwania

Piłka nożna
Typography
  • Smaller Small Medium Big Bigger
  • Default Helvetica Segoe Georgia Times

 Od zmiany we władzach Stali Kraśnik minął już prawie miesiąc. W jakim stanie klub przejęli nowi ludzie, jak wygląda budowanie drużyny na IV ligę, jakie są możliwości i jakie cele sportowe zarząd stawia przed drużyną na zbliżający się sezon? O tym wszystkim rozmawiamy z Łukaszem Świądrem, prezesem FKS Stal Kraśnik.

Skąd pojawił się pomysł, by zaangażować się jako działacz w Stali Kraśnik?

Byłem zawodnikiem zarówno Stali Kraśnik, jak i Tęczy. Tym, który zaszczepił we mnie zamiłowanie do piłki, był Zbigniew Golda. Był nie tylko doskonałym trenerem, ale i pedagogiem. Przez ostatnie lata z klubową piłką nożną nie miałem jednak do czynienia, zawodowo zajmowałem się rozwijaniem swojej firmy, a sport uprawiam hobbystycznie. Gram właśnie czy to w piłkę nożną, czy siatkówkę. Pełnienie jakiejkolwiek funkcji w klubie sportowym to dla mnie coś nowego. Stal obserwowałem jako kibic. Do tego, by zaangażować się w działalność klubu, skłoniło mnie kilka rzeczy. Przede wszystkim ludzie, którzy zdecydowali się wziąć odpowiedzialność za klub. Część z nich znałem wcześniej, okazało się, że mamy podobne poglądy na to, jak Stal powinna funkcjonować. Swoje z pewnością zrobił też sentyment i do Stali jako klubu, którego barwy miałem okazję reprezentować i do mojego rodzinnego miasta. Chciałbym, żeby Stal znów stała się jego wizytówką w pozytywnym sensie. Decyzja nie była łatwa, bo nie ukrywam, że to projekt obarczony dużą dozą ryzyka. To misja z rodzaju tych trudnych, a nawet bardzo trudnych, tym bardziej, że tak naprawdę nie znaliśmy do końca sytuacji w klubie, ale lubię wyzwania.

Ustępujący Zarząd w oficjalnych komunikatach przekonywał, że oddaje dobrze zorganizowany klub, z dobrą kondycją finansową, z młodą, ambitną drużyną. Jaką sytuację zastaliście?

Przejmując klub nie mieliśmy pełnych danych o jego sytuacji. Niestety, bardzo szybko okazało się, że nie jest ona taka różowa, jak to nasi poprzednicy przedstawiali ją na zewnątrz, a i tak pewnie jeszcze wszystkiego nie wiemy. Problemów jest sporo. Ja bym podzielił je na kilka kategorii: finansowe, kadrowe, organizacyjne i wizerunkowe.

To te najtrudniejsze tematy zostawmy na koniec, zacznijmy od kwestii wizerunkowych. O co chodzi?

Jeżeli chodzi o tę akurat kwestię, to mieliśmy świadomość, że wizerunek Stali, między innymi przez wydarzenia z ostatnich tygodni, ale nie tylko, najlepszy nie jest. Sprawa z meczem piłkarek, którego rozegranie na głównym boisku uniemożliwił jeden z członków poprzedniego zarządu, niestety, odbiła się bardzo szerokim echem w całej Polsce. I konsekwencje tego odczuwamy do dzisiaj, chociażby podczas rozmów z potencjalnymi sponsorami. Żeby odwrócić ten zły PR, czeka nas bardzo dużo pracy. Poza tym zauważyłem, że sami kibice, którzy przychodzą na mecze, nie identyfikowali się z drużyną. Często nie za bardzo nawet znali zawodników, którzy wybiegali na murawę, bo w większości byli to przyjezdni piłkarze. Zależy nam na tym, żeby w Stali grali w dużej mierze wychowankowie, piłkarze z Kraśnika i okolic, których będą przychodzili oglądać rodziny, znajomi. Oczywiście nie da się zbudować drużyny złożonej z samych kraśniczan, ale chciałbym, żeby czasy armii zaciężnej się skończyły. Zawodnicy przychodzący do Stali z zewnątrz muszą dawać dodatkową jakość, wnosić pewne doświadczenie.

Przeszliśmy płynnie do tematów kadrowych. Na jakim etapie jest budowanie drużyny na IV ligę?

Budowa cały czas trwa, bo w zasadzie tworzymy drużynę od podstaw. Zdecydowana większość zawodników, którzy grali w Stali w poprzednim sezonie, od nas odchodzi. W czerwcu większości skończyły się kontrakty. Druga kwestia jest taka, że nie byłoby nas stać na przedłużenie kontraktów na dotychczasowych warunkach. Wspominałem już o tym, że chcemy zespołu złożonego w dużej mierze z kraśniczan, a większość grających w poprzednim sezonie była przyjezdnych. Na pewno budując pierwszą drużynę będziemy się w tej sytuacji wspomagać zawodnikami drugiego zespołu i juniorami. Chcielibyśmy trzon zespołu oprzeć między innymi na Jakubie Gajewskim i Erneście Skrzyńskim. O ile z Jakubem doszliśmy już w zasadzie do porozumienia, to z Ernestem sytuacja jest o wiele trudniejsza, bo chciałby pozostać na III ligowym poziomie i ma takie propozycje. Nie chcemy mu blokować kariery, na siłę go oczywiście w drużynie nie zostawimy, ale na pewno nie oddamy go za darmo i jego ewentualny nowy pracodawca będzie musiał dojść z nami do porozumienia. Wciąż ważny kontrakt ma bramkarz Mateusz Wójcicki z Lublina. Na pewno przydałby się ktoś, kto konkurowałby z nim na tej pozycji. Trener na pewno będzie też stawiał na naszego zdolnego młodzieżowca Krystiana Pietrzyka, który już w poprzednim sezonie ogrywał się w pierwszej drużynie. Z zawodników, którzy grali w poprzednim sezonie, chętnie widzielibyśmy u siebie dalej m.in. Krystiana Michalaka, ale on na razie też szuka klubu w III lidze. Bardzo prawdopodobne, że pierwsza drużyna będzie oparta w 70% na młodzieżowcach.

W kręgu waszych zainteresowań są podobno najlepszy strzelec A klasy Kamil Kaczanowski i bramkarz Daniel Karczewski?

Obaj byli u nas na treningach i chcielibyśmy, żeby do nas dołączyli. Rozmawiamy, ale wiążące decyzje, ani na tak, ani na nie, jeszcze nie zapadły. Tak bramkostrzelny zawodnik jak Kamil Kaczanowski (Wisła Annopol) byłby z pewnością sporym wzmocnieniem naszej drużyny. Podobnie zresztą jak wspomniany bramkarz Daniel Karczewski (Orzeł Urzędów). Jak już mówiłem, zależy nam na konkurencji na tej pozycji.

Podpytam jeszcze o trenera. Od początku plan był taki, że zostanie nim Konrad Szmyrgała?

Rzeczywiście rozmawialiśmy o tej kwestii już na etapie dyskusji o tym, czy kandydować do zarządu Stali czy nie. Z Konradem znamy się od dłuższego czasu. Wiem, że poważnie podchodzi do piłki, ma spore doświadczenie w szkoleniu drużyn młodzieżowych. Poza tym on jest stąd, zna sytuację w klubie i w lokalnej piłce, a drużyna, którą będzie prowadził, w sporej mierze będzie złożona z jego wychowanków. Mamy nadzieję, że to zaowocuje.

Przejdźmy do kwestii organizacyjnych. W jakim stanie pod tym względem przejęliście klub?

Tu problemów też, niestety, jest sporo. Ustępujący zarząd nie przekazał nam na przykład wszystkich kluczy do biura czy do szafy pancernej. Byliśmy zmuszeni zmieniać zamki. Nie wyobrażam sobie sytuacji, żeby ktoś nieupoważniony dysponował kluczem do szafy, gdzie trafiają klubowe dokumenty, pieniądze. Nie oddano nam pieczątek klubowych i imiennych. Mieliśmy problem z dostępem do konta bankowego. Znaleźliśmy stare karty bankomatowe, które dawno powinny być zniszczone. Zdekompletowane są stroje meczowe i treningowe. Zawodnicy, którym skończyły się umowy, są nierozliczeni ze sprzętu. Moim zdaniem, powinien to zrobić jeszcze stary zarząd, skoro po zakończeniu rozgrywek nie było zaplanowanych już kolejnych spotkań, roztrenowania. W klubie nie było ani jednej piłki, bo zostały rozdane zawodnikom. Staramy się je odzyskać. Zakup na nowo całego sprzętu byłby sporym wydatkiem. Dużą bolączką organizacyjną jest też brak klubowych kanałów informacyjnych. Okazuje się, że profile na portalach społecznościowych funkcjonujące pod nazwą Stal Kraśnik są prywatnymi profilami, nienależącymi do klubu. Podobnie jest ze stroną internetową. Niestety, nie udało nam się porozumieć z administratorami – właścicielami tych stron, by je nam przekazali. Będziemy je musieli tworzyć od podstaw, ale budowanie społeczności trochę potrwa. Będziemy się starali, żeby wszyscy, którzy prowadzą strony z nazwą Stal Kraśnik, mogące sugerować, że to oficjalne kanały informacyjne klubu, zaniechały tego.

Został nam jeszcze temat finansów. Rzeczywiście przejęliście klub w dobrej kondycji, bez zadłużenia jak twierdza poprzednie władze?

Niestety prawda jest inna. My jako zarząd chcielibyśmy być oceniani za to, co dzieje się w klubie po 21 czerwca, tymczasem cały czas borykamy się z problemami, które pozostawili nam poprzednicy. Konto zastaliśmy puste. Największe zaległości to nieuregulowane wypłaty zawodników i trenerów pierwszej drużyny. Tylko za czerwiec sięgają one około 80 tys. zł, a część piłkarzy nie ma też zapłacone za maj. To uregulować powinien jeszcze poprzedni zarząd, bo za jego kadencji skończyły się rozgrywki, nie było już zaplanowanych treningów i zawodnicy rozjechali się do domów. Niezapłacona jest ochrona obiektu przynajmniej na jednym meczu (ok. 2 tys. zł), nierozliczony jest pracownik, który zapewniał ochronę medyczną (ok. 1,1 tys. zł), są zaległości wobec kierownika ochrony (2 tys. zł). Dług w Lubelskim Związku Piłki Nożnej to 8 tys. zł. Piłkarze drugiej drużyny w ogóle nie dostali pieniędzy w tym roku (w sumie ok. 13 tys. zł). Jest zadłużenie wobec trenera rezerw i trenera juniorów. Zaległości wobec Rafała Króla, już potwierdzone wyrokiem sądowym, to z odsetkami na chwilę obecną około 11 tys. zł. Także dwaj kolejni zawodnicy dysponują wyrokami oznaczającymi, że klub musi im zapłacić w sumie 8,5 tys. zł. Jeśli dodamy do tego konieczność zakupu piłek, strojów, dresów to nieuregulowane zobowiązania poprzedniego zarządu sięgają około 130 tys. zł. Szybko zaczęły więc „wypadać trupy z szafy”, a nie wiemy do końca, czy to wszystkie zaległości. To wszystko powinno być uregulowane z transzy wsparcia finansowego, jaką klub dostał z Urzędu Miasta na pierwsze półrocze jeszcze przez poprzedni zarząd. Tymczasem to obciąża budżet, z którego powinniśmy utrzymać klub w drugim półroczu.

Sporo tych zaległych zobowiązań.

Bulwersujący jest też fakt, że 21 czerwca, dniu walnego walnego zjazdu członków Stali, z klubowego konta wypłacona została przez byłą panią prezes pokaźna kwota pieniędzy (kilkadziesiąt tysięcy złotych, II transza środków od AEK Ateny za transfer Damiana Szymańskiego dod. red.). Po tej transakcji na koncie zostało 33 zł. Co się stało z wypłaconymi pieniędzmi? Trudno powiedzieć, bo jak już wspominałem zobowiązania nie zostały uregulowane, a klub został z długami. Kto poważny i transparentny, mający przejrzyste intencje wobec klubu który prowadzi, dokonuje tak poważnych operacji bankowych w dzień swojej rezygnacji?

Jedynym pocieszeniem w tej sytuacji jest dobra współpraca z Urzędem Miasta. Burmistrzowi Wojciechowi Wilkowi zależy na tym, by odbudować Stal, by znów cieszyła kraśnickich kibiców i była wizytówką miasta. Dobrze współpracuje nam się także z MOSiRem, który udostępnia i przygotowuje nam obiekty.

Jakie w tej niełatwej sytuacji organizacyjno-finansowej stawiacie cele sportowe przed drużyną?

Na chwilę obecną jeszcze trudno o tym mówić, bo jesteśmy w fazie budowania drużyny i nie wiemy, jaka ona będzie. Chcielibyśmy jednak, by Stal rozgrywki zakończył w górnej części tabeli IV ligi. Może się wydawać, że to mało ambitne założenie, ale realnie patrzymy na naszą sytuację.