Wydmuszki ze strusich jaj zmienia w dzieła sztuki

Kultura i rozrywka
Czcionka

Jajka pod względem artystycznym kojarzą nam się przede wszystkim z pisankami i Wielkanocą. Tymczasem mogą z nich powstać także prawdziwe dzieła sztuki, które mogą być ozdobą i doskonałym całorocznym prezentem na przykład z okazji ślubu czy urodzin. To także doskonały pomysł chociażby na firmowy gadżet. Takie cuda właśnie tworzy kraśniczanka Róża Maciąg.

W przypadku pani Róży przygoda ze zdobieniem jajek zaczęła się standardowo, czyli od robienia pisanek przy okazji Świąt Wielkanocnych. Z racji tego, że ma w swoim gospodarstwie kilka strusi, to wykorzystywała do tego celu nie tylko jaka kurze czy gęsie, ale także te od „nieco” większych ptaków. Kilka lat temu podpatrzyła u koleżanki, że z wydmuszek jajek można zrobić nie tylko tradycyjne pisanki, ale że są one też dobrym, choć jednocześnie wymagającym, materiałem rzeźbiarskim.

- To pracochłonne zajęcie, a ja miałam inne obowiązki. Spróbowałam, ale początkowo nie miałam zbyt wiele czasu, żeby w większym wymiarze poświecić się rzeźbieniu w wydmuszkach. Sytuacja zmieniła się teraz, gdy jestem na emeryturze. Wolnego czasu mam więcej, chciałam go w jakiś sposób zagospodarować i wróciłam do tego zajęcia – mówi Róża Maciąg.

Jak podkreśla pani Róża, jej wytworów nie można traktować jako pisanki, choć część osób nazywa je „współczesnymi pisankami”. Tworzywo jest co prawda to samo, w tym przypadku przede wszystkim wydmuszki strusich jaj, ale nie ma na nich świątecznych akcentów. Są za to przede wszystkim różnego rodzaju kwiaty lub inne motywy - zgodnie z zamówieniem. Także technika wykonania jest inna niż w przypadku pisanki – drapanki. Ponadto robi się je przez cały rok, a nie tylko przy okazji świąt.

 

 

Proces tworzenia wydmuszkowego dzieła sztuki jest żmudny. Kraśniczanka rzeźbi na wydmuszkach strusich jaj. Dobrze się do tego nadają, bo są twarde, choć i w ich przypadku zdarza się, że przy ostatnim dotknięciu wiertła pękają i kilkanaście, czy nawet kilkadziesiąt godzin pracy idzie na marne.

- By taką wydmuszkę do rzeźbienia przygotować, trzeba oczywiście wyjąć środek z jajka, umyć ją i zostawić na rok do wysuszenia. Wybieram do tego jaja żółte bądź kremowe, bo na takich dobrze widoczne są później wyrzeźbione wzory – wyjaśnia kraśnicka artystka. - Na dobrze wysuszoną wydmuszkę ołówkiem nanoszę wzory, biorę do ręki drymer i z wykorzystaniem wierteł dentystycznych zaczynam rzeźbienie. Do każdego typu frezu używa się innego wiertła. Najpierw robi się kontury, później cieniowanie, paski, kreski. Dziurki robi się osobno – dodaje pani Róża.

Rzeźbienie w wydmuszkach kraśniczanka traktuje przede wszystkim jako hobby. Pierwsze zostało przeznaczone na dodatkowy prezent dla młodej pary na wesele w rodzinie. Spodobało się nie tylko obdarowanym, ale i wielu gościom. Efektem były pierwsze zamówienia. Później były produkcje ze specjalnymi dedykacjami na inne wesela, na potrzeby firm jako ozdoby do biur. Kilka pojechało nawet za granicę.

 

 

W ostatnich dwóch latach ze swoimi dziełami pani Róża pokazywała się także na kiermaszach w Muzeum Wsi Lubelskiej. Tam też znajdowali się chętni, by je kupić.