W Kraśniku będzie "Plac ofiar obozu „Budzyń"?

Historia
Czcionka

Z taką inicjatywą do Rady Miasta zwrócił się jeden z radnych - Hubert Trukan. - Uważam, iż jest to nasza powinność przez szacunek dla osób które tu pracowały i zginęły - mówi radny. Tymczasem w Kraśniku wiedza o tym, że na terenie dzielnicy fabrycznej miasta znajdował się w czasie II wojny światowej obóz jest znikoma.

Radny chce, by nazwę "Plac ofiar obozu „Budzyń" nadać terenowi przy zbiegu ul. Mickiewicza i Krasińskiego, gdzie obecnie znajduje się dworzec, a w czasie II wojny światowej tuż obok był obóz, który był filią tego na Majdanku.

- Z prośbą o taką inicjatywę zwrócił się do mnie Dominik Szulc – historyk a zarazem Społeczny Konserwator Zabytków w Kraśniku - mówi Hubert Trukan -  Myślę że to cenna inicjatywa przywracająca pamięć historyczną tego miejsca. Uważam, iż jest to nasza powinność przez szacunek dla osób które tu pracowały i zginęły, a zarazem lekcja historii zarówno dla młodych jak i starszych, bo z tego co wiem to wiedza o tym miejscu jest znikoma - dodaje radny.

Przez wiele lat temat ten nie był poruszany i upamiętniany. Sporadycznie pojawiały się publikacje o niemieckim obozie na terenie Kraśnika. Teraz nie ma nawet śladu po tym miejscu. Chce to zmienić m.in. wspomniany historyk i Społeczny Konserwator Zabytków w Kraśniku dr Dominik Szulc. Pojawiła się m.in. propozycja umieszczenia w okolicy dawnego obozu pamiątkowej tablicy.

Plany w tym względzie mają też władze miasta. Jak mówiła niedawno wiceburmistrz Marzena Pomykalska, magistrat chce w ważnych historycznie miejscach postawić tablice informacyjne. Prace nad nimi dobiegają końca i w tym roku powinny one znaleźć się w odpowiednich lokalizacjach. Jedna z nich to właśnie były obóz "Budzyń".

Kiedy projekt uchwały dotyczący upamiętnienia ofiar obozu nazwą placu będzie przez radnych głosowany jeszcze nie wiadomo. Poniżej prezentujemy uzasadnienie złożone do uchwały, które przypomina m.in. historię tego miejsca.

W 2019 r. przypadnie 80-ta rocznica wybuchu II wojny światowej, która nie ominęła naszego miasta. Istniejące tu przed wojną osiedle przyfabryczne Dąbrowa Bór, wybudowane w późnych latach 30-tych XX w., stało się wówczas punktem o znaczeniu strategicznym. W jego sąsiedztwie wzniesiono bowiem Fabrykę Amunicji – dzisiejszą Fabrykę Łożysk Tocznych. Obiekt ten bombardowano, a po zwycięstwie Niemiec wykorzystano do celów, które wymagają dziś upamiętnienia bardziej niż kiedykolwiek.

W 1942 r. naziści podjęli decyzję o tym, aby hale przedwojennej fabryki wykorzystać dla uruchomienia zakładów remontowych samolotów wojskowych. Dla zapewnienia siły roboczej przy zakładach powołano do życia obóz pracy podległy SS, a w 1944 r. przekształcony w obóz koncentracyjny podlegający Majdankowi. W ciągu 3 lat jego istnienia uwięziono w nim łącznie ok. 6000 osób, głównie pochodzenia żydowskiego z wielu krajów Europy, ale także Polski. Wśród tych ostatnich byli, co jest faktem słabo znanym, mieszkańcy getta warszawskiego przeniesieni tu po upadku powstania, oraz grupa 500 żołnierzy Wojska Polskiego, w tym oficerów. We wrześniu 1939 r. Niemcy wzięli ich do niewoli, a zorientowawszy się co do ich semickiego pochodzenia odebrali im prawa należne jeńcom wojennym i osadzili w obozie nazwanym „Budzyń”.

Ogółem wymordowano w nim ok. 2000 osób, które spoczęły w okolicznych mogiłach zbiorowych. Dziś mało kto o tym pamięta, choć Oskar Schindler ratował więźniów także „Budzynia”, a wśród nich były takie postacie jak późniejszy wybitny polski matematyk Marceli Stark, czy amerykański arcymistrz pokera Henry Orenstein.

Dziś już nic nie przypomina tamtego krajobrazu. Bloki sprawiają wrażenie, że wzniesiono je w „epoce Gierka”, gdy tymczasem istniały już przed wojną, aby w jej trakcie służyć Niemcom. Po wojnie gruntownie je przebudowano. Budynek przy ul. Słowackiego 1 był domem załogi SS obozu, wśród której dominowali Ukraińcy oraz Niemcy jugosłowiańscy i rumuńscy.

Pod adresem Szpitalna 9 w 1943 r. mieszkał niesławny Reinhold Feix – najokrutniejszy i jedyny komendant obozu, którego nigdy nie postawiono przed sądem. W bloku przy Krasińskiego 6 mieszkał prawdopodobnie oficer prowiantowy obozu – Willy Heitmayer, po wojnie skazany w Polsce na dożywotnie więzienie. Pole więźniarskie zajmujące pierwotnie teren między ulicami Kasprowicza, Krasińskiego, Słowackiego i Cichą, w 1944 r. przeniesiono w miejsce późniejszej Kulkowni FŁT. Więźniów dowożono tu samochodami lub pociągami, wykorzystując przedwojenną bocznicę kolejową, po wojnie użytkowaną przez FŁT. Dziś albo tego nie pamiętamy, albo (co częstsze) w ogóle nic nie wiemy.

Gdy latem 1944 r. do Budzynia zbliżała się Armia Czerwona Niemcy „ewakuowali” obóz i jego więźniów. Część z nich trafiła na Śląsk – do obozu pracy „Gliwice 2”, podobozu Auschwitz. W latach PRL nie zapomniano o nich i ufundowano tablicę memorialną, pod którą podpisało się także Towarzystwo Opieki nad Majdankiem. O Budzyniu zapomniano. Powstałe w Kraśniku Fabrycznym w latach 1964-1965 upamiętnienia – Kamień w Parku Tysiąclecia oraz Pomnik przy skrzyżowaniu ul. Urzędowskiej i Fabrycznej - jedynie ogólnie wspominają ofiary niemieckich nazistowskich zbrodni wojennych, nie wymieniając jednak tych zbrodni, nazwisk zbrodniarzy, ani tożsamości ich ofiar.

Na terenie obozu „Budzyń” popełniono dwie zbrodnie. Pierwszej dopuścili się Niemcy, nie tylko mordując i zmuszając do pracy na rzecz własnej gospodarki, ale także kamuflując pochówki zmarłych tak, aby nikt już nigdy ich nie odkrył. Drugą popełnili po wojnie komuniści, gdyż w 1947 r. podjęli decyzję o założeniu Państwowego Muzeum na Majdanku, a jeden z jego podobozów – Budzyń – skazując na zapomnienie. Jeszcze w 1953 r. w jego miejscu miały stanąć nowe bloki w stylu stalinowskim. Ostatecznie jednak zdecydowano o dostosowaniu bloków załogi obozu do celów mieszkaniowych i zabudowie pola więźniarskiego domkami jednorodzinnymi. Wyjątek uczyniono z zachodnią częścią tzw. pola załogi, który dziś zajęty jest przez przedmiotowy plac manewrowy służący firmom komunikacyjnym. Sąsiadował on bezpośrednio z polem więźniarskim, którego ogrodzenie przebiegała dokładnie w poprzek obecnego sklepu STOKROTKA przy ul. Mickiewicza. Istnieje zatem pilna potrzeba upamiętnienia tego miejsca o którego historii wie bardzo niewielu mieszkańców naszego miasta.